TOPR realizuje zadania ratownictwa górskiego dzięki środkom finansowym MSWiA

 

Kronika TOPR 23.02.2015

Po okresie pięknej pogody, pod koniec tygodnia nad Tatry nadciągnął halny, którego porywy dochodziły do 130 km/godz. Halny przenosił duże ilości śniegu odkładając go w żlebach, jarach, kotlinkach i tworząc niezwiązane z podłożem śnieżne magazyny. Na dodatek mocno się ociepliło, co dodatkowo zdestabilizowało pokrywę śnieżną. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W sobotę doszło do trzech wypadków lawinowych, w których zginęła jedna osoba, druga walczy o życie, a kilka odniosło niezagrażające życiu obrażenia. Ratownicy mieli wyjątkowo dużo pracy, tym bardziej, że wiatr nie pozwolił na użycie śmigłowca.


Poniedziałek, 16.02.

Po godz. 13 z Kalatówek przewieziono do szpitala turystkę, która w wyniku upadku doznała urazu nogi.

Tuż przed 14 do podobnego zdarzenia doszło podczas zejścia z Gubałówki, gdzie w wyniku poślizgnięcia i upadku kolejna turystka nabawiła się kontuzji nogi. Ranną po zaopatrzeniu samochodem przetransportowano do szpitala.

Po godz. 16.30 do TOPR-u zadzwonił turysta schodzący z 5-ciu Stawów informując, że upadł i uszkodził nogę. O własnych siłach nie zdoła zejść, prosi o pomoc. Ratownik skuterem dojechał pod Próg Stawiarski i po zaopatrzeniu zwiózł mężczyznę na Wodogrzmoty.

Wtorek, 17.02.

Po godz. 12 powiadomiono TOPR, że na Kalatówkach podczas zjazdu na sankach młoda turystka doznała kontuzji nogi. Została ona samochodem przewieziona do szpitala.

Po godz. 14 z Ornaku do szpitala przewieziono 77-letniego turystę, który upadając doznał bolesnej kontuzji barku.

Czwartek, 19.02.

Po godz. 16 z Kondratowej do Kuźnic przetransportowano skuterem 25-letnią turystkę, która doznała urazu nogi.

Piątek, 20.02.

Po godz. 9 z 5-ciu Stawów śmigłowcem przetransportowano do szpitala turystę, który wędrując na nartach ski-tourowych doznał bolesnego urazu nogi.

Po godz. 11 z Kotła Gąsienicowego przetransportowano śmigłowcem dwie narciarki. Jedną z podejrzeniem urazu kręgosłupa, drugą z bolesnym urazem kolana.

Po godz. 15 z Hali Gąsienicowej do szpitala przewieziono samochodem młodą turystkę, która upadając uderzyła głową o twarde, zalodzone podłoże; objawy wskazywały ,że mogło dojść do wstrząśnienia mózgu.

Sobota, 21.02.

Od rana poszukiwano dwóch taterników, którzy dnia poprzedniego mieli się udać na Drogę Kochańczyka w masywie Kościelca. Ich telefony nie odpowiadają. Ponieważ nie wpisali się do książki wyjść, nikt nie poszukiwał ich poprzedniego dnia wieczorem. Gdy ratownicy pełniący dyżur na Hali wyruszyli, by sprawdzić ten rejon wspinaczkowy, taternicy pojawili się na Hali. Jak się okazało, zabiwakowali w górach.

O godz. 13.55 powiadomiono TOPR, że w rejonie progu Zmarzłego Stawu niewielka lawina zabrała jednego taternika, który podczas spadania doznał urazu kręgosłupa. Na szczęście nie został zasypany. Wystartował śmigłowiec. Niestety ze względu na silny wiatr nie był w stanie dolecieć na miejsce wypadku. Śmigłowiec zawrócił.  Z Hali Gąsienicowej z pomocą pospieszyła 4-osobowa ekipa ratowników, którzy akurat przebywali w tamtym rejonie. Po zaopatrzenie rannego przetransportowano na Halę Gąsienicową, stamtąd skuterem na Brzeziny , gdzie o godz. 18.27 przekazano go oczekującej tam karetce pogotowia.

O godz. 14.28 ratownik pełniący dyżur w M. Oku powiadomił Centralę TOPR, że znajdujący  się pod Rysą Strzelskiego taternik został strącony przez niewielką deskę śnieżną. W wyniku upadku doznał mocnych potłuczeń. Z pomocą pospieszył zawiadamiający o wypadku ratownik. O 15.15 dotarł on do oczekującego na pomoc taternika. Po zaopatrzeniu  taternik został przetransportowany do M. Oka i dalej na Włosienicę, gdyż karetka nie mogła dojechać do schroniska.

W czasie tych działań  o godz. 14.28 do TOPR-u dotarła informacja o wypadku lawinowym, do jakiego doszło w Wielkiej Świstówce w Dol. Miętusiej. Lawina, która zeszła spod Litworowego Ratusza zabrała 4 osoby, uczestników wyjścia jaskiniowego speleologów z Krakowa. Jedna osoba bez obrażeń, druga częściowo przysypana, a dwie pozostałe całkowicie przysypane. Ponieważ nie można było do transportu ratowników użyć śmigłowca (bardzo silny wiatr)  o godz. 14.50 z Centrali do Dol. Kościeliskiej wyjeżdża pierwsza 8-osobowa ekipa ratowników ze stosownym sprzętem do poszukiwań i reanimacji oraz pies lawinowy. W trakcie dojazdu okazuje się, że będąca w pobliżu miejsca wypadku inna grupa grotołazów odkopała jedną z zasypanych dziewczyn i prowadzą reanimację. O godz. 16.22 ratownicy docierają na lawinisko, w momencie, gdy spod śniegu wydobywana jest druga dziewczyna. Ratownicy przystępują do reanimacji.  O 16.30 odstępują od reanimacji pierwszej z wydobytych dziewczyn, gdyż wszystkie objawy wskazują, że taterniczka jaskiniowa nie żyje. Trwają intensywne zabiegi reanimacyjne drugiej z kobiet. W tym czasie na lawinisko docierają kolejne grupy ratowników donosząc dodatkowy sprzęt potrzebny do reanimacji i transportu. Reanimowana zostaje włożona na deskę Auto Puls i rozpoczyna się dramatyczny transport przez Wantule na Polanę Miętusią i dalej na Zahradziska. Deska w trudnych warunkach atmosferycznych co chwilę odmawia pracy, tak, że ratownicy podczas transportu prowadzą masaż serca.  W tym czasie druga ekipa ratowników przetransportowała zwłoki na Kiry, gdzie oczekiwał już specjalny samochód. Po godz. 20 do Kir przetransportowano reanimowaną dziewczynę i przekazano oczekującej tam karetce pogotowia. O godz. 21 36-ratowników biorących udział w tej wyprawie ratunkowej powróciło do Centrali. Akcję ratunkową prowadzono w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych, przy wiejącym z dużą siłą wietrze, ograniczonej przez przenoszony śnieg widoczności i w trudnym do transportu  terenie.

Gdy trwała jeszcze wyprawa ratunkowa w Dol. Miętusiej o godz. 20.15 do TOPR-u zadzwoniła zaniepokojona żona informując, że nie ma kontaktu z mężem, który wraz z kolegą wybrał się  rano z Brzezin na Halę Gąsienicową,  gdzie dotarli około 8 rano. Około 11 powiadomili, że idą na Zawrat. Później nie było już żadnej informacji, a ich telefony nie odpowiadają. Sprawdzono, że ich samochód nadal stoi na Brzezinach.  Sprawdzono również schroniska - bez efektu. Do Stawów nie dotarli, nie ma ich ani w Roztoce ani na Hali Gąsienicowej. Poproszono policję o namierzenie ich telefonów. Po godz. 5-tej rano Policja podała namiary ich ostatniego logowania do przemienników. Wskazywały one na rejon Polany Waksmundzkiej.

Niedziela, 22.02.

O godz. 7.17 staruje śmigłowiec. Z powietrza penetrowany jest rejon domniemanej trasy zaginionych. Ratownicy wypatrują  śladów  oraz sprawdzają, czy w nie zeszła gdzieś lawina, która mogłaby zasypać poszukiwanych turystów. W tym czasie  w Centrali zbierają się ratownicy, którzy podzieleni na grupy mają wyruszyć na poszukiwania w przydzielone im rejony. Podczas drugiego lotu dostrzeżono dwie lawiny w Dol. Pustej. Tam też przewożeni są ratownicy + pies lawinowy. Inne ekipy ratowników sprawdzają teren od Świnicy po Krzyżne, poobu stronach grani. Poproszono ratowników Horskiej Slużby o sprawdzenie Dol. Cichej Tego dnia nie udało się natrafić na żaden ślad  poszukiwanych.

W trakcie poszukiwań o godz. 13.55 do TOPR-u zadzwoniły dwie turystki informując, że są w okolicach Trzydniowiańskiego Wierchu. Wiatr zawiał szlak i ich ślady. Nie wiedzą jak dalej iść, ani jak zawrócić. Proszą o pomoc. Turystki przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego.

Na najbliższy tydzień w Tatrach przewidywane są opady śniegu połączone z dość silnym wiatrem, co spowoduje wzrost zagrożenia lawinowego. Dla własnego bezpieczeństwa należy w takich warunkach ograniczyć górską działalność. Jeśli już wybieramy się na wyżej położone szlaki, przed wyruszeniem w góry musimy sprawdzić aktualny stopień zagrożenia lawinowego, prognozę pogody i posiadać sprzęt lawinowy oraz dobrą umiejętność posługiwania się nim.
                                                                   Adam Marasek 
 

Fundacja TOPR

  

Aplkacja Ratunek

 

www.bezpieczniewgory.pl

exte end ext