TOPR realizuje zadania ratownictwa górskiego dzięki środkom finansowym MSWiA

 

Kronika TOPR 27.12.2015

Chyba nikt nie spodziewał się, że zima spłata nam takiego figla. Po kilku dniach mrozu w pierwszej połowie grudnia, przyszło ocieplenie, które trwa do dzisiejszego dnia. Na nielicznych trasach narciarskich, które udało się zaśnieżyć zalega coraz mniej sztucznego śniegu pozwalającego na bezpieczną jazdę. W Tatrach w dzień tajał zalegający śnieg a nocą pokrywa  śnieżna zamarzała.  Powstała warstwa lodoszreni a na niżej położonych szlakach warstwa lodu. Wszędzie zrobiło się bardzo ślisko. Praktycznie bez raków nie dało się bezpiecznie poruszać, a idąc w rakach i z czekanem w ręku, trzeba było zachować wielką ostrożność. Takie warunki przerosły umiejętności niektórych turystów. Poślizgnięcia, upadki, konieczność sprowadzania turystów z eksponowanego terenu to najczęstsze zdarzenia do jakich doszło w Tatrach. W Święta niestety doszło do wypadku śmiertelnego.


W dniu 15.12 o godz. 16.57do TOPR zadzwoniło dwoje turystów informując, że wyszli z 5-ciu Stawów na Szpiglasową Przeł. skąd mieli zamiar zejść do M. Oka. Nie znając przebiegu szlaku ( zasypanego śniegiem) poszli po śladach taterników, które doprowadziły ich na Marchwiczną Przeł. Tam zobaczyli schronisko w Stawach i zaczęli z grani schodzić w dół. Turysta przeszedł próg w żlebie, a towarzysząca mu turystka , która znajdowała się około 100 m powyżej turysty odmówiła dalszego zejścia. Z pomocą pospieszyła 2- osobowa ekipa ratowników, którzy po dotarciu do Stawów o godz. 20.35 dotarli do będącego niżej turysty. Jeden z ratowników pozostał przy nim a drugi o godz.  21.03 dotarł do turystki. Asekurując opuścił turystkę do będącego poniżej kolegi i spod Miedzianego sprowadzili oboje turystów do schroniska w Stawach, gdzie wszyscy dotarli po godz. 23-ciej.

W dniu 19.12. o godz. 16. 28 do TOPR zadzwoniło dwoje turystów informując, że są na Rysach. Ze względu na panujące warunki boją się mimo posiadanych raków, czekanów i światła, schodzić bez asekuracji. Proszą o pomoc. Z pomocą pospieszyła  4-ro osobowa ekipa ratowników, którzy po dojechaniu do M. Oka o godz. 21-szej dotarli do turystów. Asekurując, po 23-ciej doprowadzili ich do schroniska.

W dniu 20.12. tuż po 15-tej do TOPR zadzwonił turysta, informując, że utknął w płn. ścianie Świnicy  ( według niego około 40 m poniżej wierzchołka )i nie może ani  iść do góry ani wrócić po swoich śladach. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w dogodnym miejscu poniżej oczekującego na pomoc turysty, który jak się okazało znajdował się na Filarze  około 150 m poniżej wierzchołka. Jeden z ratowników dotarł do turysty, założył mu uprząż,  opuścił go na linie do stanowiska poniżej, skąd wraz z ratownikiem został podebrany windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do Zakopanego. Turysta idący na Świnicę w rejonie Świnickiej Przeł. zobaczył ślady taterników, prowadzące na Siodełko w Filarze, poszedł  za nimi i utknął  w trudnym dla niego terenie.

W dniu 22.12. o godz. 11.17 do TOPR zadzwonił jeden z turystów informując, że w 3 osoby są w rejonie Skrajnego Granata. Przed chwilą jeden z nich spadł stromym, zalodzonym terenem. Nie widzą go. Po chwili kolejny telefon, że nawiązali kontakt telefoniczny z kolegą, który jest poobijany, ale bez poważniejszych urazów. Wystartował śmigłowiec. Ratownicy  z jego pokładu dostrzegli 2 turystów na Pańszczyckiej Czubie. Po desancie  ratownicy stwierdzili , że 2 turystom znajdującym się na grani nic nie jest. By dotrzeć do 3-ciego, który znajdował się ponad 100 m  poniżej, zbudowano stanowisko,  z którego opuszczono w dół jednego z ratowników. Po dotarciu na miejsce, ratownik stwierdził, że turysta jest tylko lekko poobijany. Po założeniu uprzęży ewakuacyjnej został on wraz z ratownikiem wyciągnięty na stanowisko, skąd został podebrany na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowano do Zakopanego. W kolejnym locie śmigłowiec przetransportował ratowników dwóch turystów. Do zdarzenia doszło, gdyż  najprawdopodobniej trudności terenu i warunki przerosły umiejętności zimowego wędrowania ratowanych turystów.

W czasie działań  w rejonie Pańszczyckiej Czuby do TOPR  o godz. 13. 17 zadzwoniło dwoje turystów,  którzy mimo posiadanych raków, czekanów i liny  utknęli w trudnych warunkach na szlaku w Koziej Dolince. Z pomocą pospieszyła kolejna ekipa ratowników, którzy zostali przetransportowani śmigłowcem w tamten rejon. Po desancie, asekurując opuścili turystów w bezpieczne dla nich miejsce. Ze względu na wzmagający się wiatr, niemożliwym okazał się przylot śmigłowca. Ratownicy wraz z turystami  o godz. 17.10 dotarli do Murowańca, skąd samochodem zostali zwiezieni do Zakopanego. I tym razem okazało się, że nie wystarczy posiadać sprzęt, konieczne są jeszcze umiejętności wędrowania zimą w trudnych warunkach, lub wybieranie mniej ambitnych celów wycieczek.

W dniu 23.12. o godz. 15.46 powiadomiono TOPR, że na szlaku na Grzesia około 15min powyżej schroniska znajduje się turysta, który upadając prawdopodobnie złamał nogę. Z Centrali wyruszyła z pomocą 5-cio osobowa ekipa ratowników. Po dotarciu na miejsce wypadku ratownicy zaopatrzyli rannego, przetransportowali go w noszach do schroniska, skąd o 18.13 wyruszyli samochodem do Hucisk, gdzie ranny został przekazany karetce TOPR i przewieziony do szpitala.

W dniu 24.12. o godz. 12.00 do TOPR zadzwoniła żona turysty informując, że przed chwilą podczas zejścia Granatów mąż poślizgnął się i upadając doznał najprawdopodobniej złamania ręki, stłuczenia bioder i zranił twarz. Oni schodzą w kierunku Murowańca ale proszą o transport do szpitala. Po zaopatrzeniu w Murowańcu ranny turysta został samochodem przewieziony do szpitala.

O godz. 14.14 do TOPR zadzwonił turysta znajdujący się na szlaku poniżej Boczania, informując, że w wyniku poślizgnięcia i upadku doznał kontuzji nogi uniemożliwiającej dalsze samodzielne zejście. Potrzebna pomoc. Z pomocą pospieszył jeden z ratowników, który 6-cio kołowym quadem wyruszył na miejsce wypadku. Po udzieleniu I pomocy ranny turysta został zwieziony do Kuźnic i przekazany oczekującej tam karetce pogotowia.

W dniu 25.12. o godz. 12.31 do TOR zadzwonił turysta informując, że przed chwilą podczas zejścia ze Świnicy w kierunku Zawratu, z rejonu łańcuchów odpadł jego kolega, zsunął się stromym skalno, lodowo- śnieżnym terenem aż nad Zadni Staw . Nie rusza się i nie odpowiada na wołanie. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu leżącego, będącego  w średnim wieku mężczyzny. Ratownicy ze względu na wielonarządowe , śmiertelne urazy odstąpili od resuscytacji. Pozostał im smutny obowiązek przetransportowania zwłok, który wykonano przy użyciu śmigłowca. Najprawdopodobniej turysta podczas zejścia, będąc w eksponowanym terenie, zawadził rakiem o rak, stracił równowagę i podczas zsuwania uderzył w wystające głazy i skalne progi doznając śmiertelnych urazów.

Po godz. 14-tej idąc drogą, w rejonie Hali Pisanej poślizgnął się na lodzie i upadając doznał urazu nogi 42-letni turysta. Po udzieleniu I pomocy został on samochodem przewieziony do szpitala.

O godz. 15.42. do TOPR zadzwonił turysta informując, ze wraz z dwunastoletnim synem są w rejonie Przeł. Kondrackiej. Boją się schodzić, bo szlak jest zalodzony a oni nie mają raków, czekanów i światła. . Ratownicy o godz. 18-tej dotarli do oczekujących na pomoc turystów, których jak się okazało było 3. Po założeniu uprzęży ewakuacyjnych i raków ratownicy asekurując ,o godz. 19.45 dotarli z turystami do schroniska na Kondratowej, skąd samo chodem zwieziono ich do Zakopanego.

W dniu 26.12. po godz. 10-tej ze schroniska w Dol. Roztoki przewieziono do szpitala turystę z bolesnym urazem stawu skokowego.

O godz.18-tej CPR poprosił o przyjazd ratowników w rejon Czajek, gdzie w lesie podczas próby przejścia przez głębokie koryto strumienia doszło do wypadku. Grupka turystów chcąc przedostać się na drugi brzeg zsunęła się stromym kilku metrowym jarem na dno. Jeden z nich spadając uderzył głową w kamienie. Lekarz karetki pogotowia stwierdził zgon turysty. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania ciała 36-letniego turysty z Pomorza.

Wieczorem kilka samochodów TOPR zwiozło z Włosienicy na Palenicę Białczańską kilkudziesięcioosobową grupę turystów w tym rodziny z małymi dziećmi, oczekujących na transport konny. Wozacy o tej porze i w Święta nie zwozili turystów, którzy na zalodzonej drodze i bez światła mieli problemy z zejściem do parkingu.

Niedziela 27.12.
Po godz. 13-tej z Dol. Kondratowej do szpitala przewieziono dwóch turystów, którzy podczas zejścia z Kopy Kondrackiej doznali urazów stawów skokowych.

Przed godz. 15-tą z drogi do M. Oka w rejonie Żandarmerii do szpitala przetransportowano śmigłowcem 60-cio letnią turystkę, która upadając złamała rękę. Szybki transport okazał się konieczny na inne dolegliwości turystki, na które kontuzja ręki mogła mieć poważny wpływ.

Po godz. 16.30z Włosienicy przewieziono do szpitala turystkę, która upadając na zalodzonym odcinku drogi doznała urazu nogi.

Na najbliższe dni po dość mocnym ociepleniu ma nadejść spory mróz. Prognozy przewidują nocą temp do 15-20 stopni poniżej zera. Rozmiękły śnieg zamieni się w lodoszreń i lód. Będzie wszędzie bardzo ślisko. W takich warunkach wyżej będzie można wędrować tylko w rakach i z czekanem w ręku, mając odpowiednie umiejętności posługiwania się tym sprzętem. Radzimy zachować daleko idącą ostrożność.
Z Nowym Rokiem ratownicy TOPR życzą turystom nadziei, że nadchodzący Rok przyniesie wiele pomyślnych dni.

                                                    Adam Marasek

Fundacja TOPR

  

Aplkacja Ratunek

 

www.bezpieczniewgory.pl

exte end ext