TOPR realizuje zadania ratownictwa górskiego dzięki środkom finansowym MSWiA

 

Kronika TOPR 7.02.2016

Za nami pierwszy, mało zimowy za to bardzo wietrzny tydzień lutego. Gwałtowne zmiany pogody, to deszcz, to opad śniegu, bardzo silny wiatr i połączone z nim skoki ciśnienia nie sprzyjały turystom. Warunki do turystyki w Tatrach były trudne. Ratownicy mieli sporo pracy.


Poniedziałek. 1.02.

W nocy z niedzieli na poniedziałek zmarł nagle nasz kolega ratownik, Członek Honorowy TOPR, Michał Jagieło.  W latach 1972-74 był Naczelnikiem Grupy Tatrzańskiej GOPR. Jego już 8-mio krotnie wznawiana książka „Wołanie w górach” opisująca poważniejsze wypadki w Tatrach, stała się obowiązkową, wręcz kultową lekturą „ludzi gór”.

O godz. 12.35 za pośrednictwem CPR powiadomiono TOPR, że podczas zrywki drewna w Dol. Iwaniackiej, został uderzony drzewem i stracił przytomność 43-letni mieszkaniec Cichego. Wystartował śmigłowiec. Ratownicy desantowali się z jego pokładu w pobliżu miejsca zdarzenia i przystąpili do zaawansowanych zabiegów resuscytacyjnych. Niestety mężczyzny, który odniósł poważne urazy głowy nie dało się uratować. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.

W trakcie działań w Dol. Iwaniackiej , o godz. 13.59 do TOPR zadzwoniła przerażona turystka informując, ze wraz z kolegą szli z Dol. Chochołowskiej na Wołowiec. Będąc w stromym terenie zostali porwani przez lawinę. Są na powierzchni śniegu, ale mężczyzna podczas zsuwania się po zalodzonym zboczu uderzył w wystające kamienie i ma złamaną nogę, rękę oraz mocne otarcia i stłuczenia. Dzwoniąca turystka nie doznała obrażeń. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu przypuszczalnego miejsca zdarzenia, nie dostrzegając tam turystów. W tym samym czasie w Dol. Wyżniej Chochołowskiej był na skiturach jeden z ratowników wraz  grupą żołnierzy. Dostrzegł on turystów leżących w żlebie spadającym z Dziurawej Przeł. do Dol.Wyżniej Chochołowskiej. Na nartach szybko dotarli na miejsce zdarzenia i zabezpieczyli poszkodowanego. W tym czasie śmigłowiec przewiózł z Dol. Iwaniackiej na miejsce wypadku działających tam ratowników, którzy zaopatrzyli poszkodowanego. Po włożeniu do noszy został on wraz z ratownikiem wciągnięty windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Turystka została sprowadzona przez ratowników do schroniska.

Po godz. 15-tej znajdujący się w M. Oku  ratownicy udzielili I pomocy turystce, która na zalodzonym odcinku drogi upadła i uderzając głową o lód straciła chwilowo przytomność. Po zaopatrzeniu, przetransportowano ją na Palenicę Białczańską, skąd do szpitala przewieziona została karetką pogotowia.

O godz. 15.47 do TOPR zadzwonił turysta informując, że  jest na progu Dolinki za Mnichem i słyszy wołanie o pomoc dochodzące gdzieś z rejonu Rysów. Wystartował śmigłowiec. Dwóch ratowników desantowało się na progu Czarnego Stawu, by nawiązać kontakt z kimś kto wzywał pomocy. W tym czasie na „Czołówce MSW” wspinał się zespół taterników. Po rozmowie telefonicznej, ratownicy doszli do wniosku, że to taternicy podczas wspinaczki głośno krzyczeli do siebie komendy wspinaczkowe, starając się przekrzyczeć silnie wiejący wiatr. Wobec tego ratownicy powrócili do Zakopanego.

O godz. 17.18 do TOPR zadzwonił kolejny turysta znajdujący się na płd. brzegu Morskiego Oka informując, że słyszy wołania o pomoc dochodzące z rejonu Mnicha i widzi mrugające ze ściany światła. I tym razem okazało się, że  nawoływali się wspinają się na Czołówce MSW taternicy a turyście pomyliły się szczyty.

Wtorek 2.02.

O godz. 11.18 do TOPR zadzwonił mężczyzna ( trener?) informując, że wraz grupą sportowców ( 4 –osoby) szli zielonym szlakiem na Kasprowy. Nagle zrobiło się stromo, oni na nogach mają „adidasy” nie są w stanie pokonać zalodzonego odcinka szlaku. Proszą o pomoc. Na Kasprowy wyjechał dwóch ratowników, którzy po dotarciu do oczekujących na pomoc turystów, założyli im raki i asekurując wyprowadzili na Kasprowy W.

Środa 3.02.

Do podobnego zdarzenia na tym samym szlaku doszło w dniu 3.02. tym razem na Kasprowy Wierch, ratownik wyprowadził 5-cioro turystów, w tym dwoje dzieci, którzy mieli problemy z pokonaniem stromego, zalodzonego odcinka szlaku.

Czwartek 4.02.

Po godz. 13-tej z Hali Gąsienicowej do szpitala przewieziono  dwoje turystów z objawami silnego zatrucia pokarmowego.

Po godz. 13-tej dzięki aplikacji „Na Ratunek” udało się naprowadzić na szlak dwóch turystów , którzy pobłądzili idąc na Ciemniak.

Sobota. 6.02.

Tuż przed 15-tą powiadomiono TOPR, że z masywu Jarząbczego Wierchu zsunął około 150 m   po stromych śniegach  na stronę Dol. Jarząbczej,  wędrujący tam, dobrze wyposażony ( raki + czekan) turysta. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu miejsca zdarzenia. Okazało się, że poza strachem,  turyście nic się nie stało. Asekurując ratownicy wyprowadzili go w dogodne do podebrania przez śmigłowiec miejsce i przetransportowali do Zakopanego.

W najbliższy tydzień w Tatry ma powrócić zima. Ma spaść kilkadziesiąt cm śniegu. Opad ma być połączony z silnym wiatrem. Jeśli prognoza się sprawdzi, to należy liczyć się ze wzrostem zagrożenia lawinowego. Przed wyruszeniem na wyżej położone szlaki należy sprawdzić prognozę pogody, ogłoszony przez TOPR stopień zagrożenia i warunki jakie panują w Tatrach.                       

                                                                Adam Marasek

                            

 

 

Fundacja TOPR

  

Aplkacja Ratunek

 

www.bezpieczniewgory.pl

exte end ext